Boxing

Boks zawodowy: kiedy polski bokser zostanie mistrzem świata?

Dlaczego polscy kibice od lat czekają na polskiego zawodowego boksera, który zdobędzie tytuł mistrza świata? Przecież do niedawna to właśnie przedstawiciele boksu zdobywali dla Polski medale olimpijskie, światowe i europejskie. Ekspert bokserski i komentator sportowy w polskich mediach Janusz Pindera uważa, że w ostatnich dekadach można mówić o pewnym regresie w polskim boksie spowodowanym rosnącą przepaścią między boksem amatorskim a zawodowym. Zdaniem Janusza Pindery, wysoki poziom boksu amatorskiego jest gwarancją sukcesów miejscowych bokserów zawodowych na arenie światowej. Za przykład może posłużyć Anglia, nie bez powodu uważana za ojczyznę boksu.

W Polsce nie ma tak spójnego związku między boksem olimpijskim a zawodowym jak w Anglii. Ostatni polski bokser zdobył medal olimpijski w 1992 roku, podczas Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie. To był Wojciech Bartnik. W konkurencji do 81 kg dotarł do półfinału, gdzie przegrał z Thorstenem Mayem z Niemiec. W tym samym czasie Bartnik znokautował w ćwierćfinale bardzo mocnego kubańskiego boksera Angela Espinosę. Ostatnie złoto olimpijskie zdobył w Montrealu, w 1976 roku, Jerzy Rybicki, który w finale pokonał Tadija Kacsara z Jugosławii. Ostatni polski bokser, Jacek Bielski, został mistrzem Europy w 1993 roku. Daty te aż nadto wymownie ilustrują kryzys współczesnego polskiego boksu amatorskiego, który jest kluczem do sukcesów na zawodowych ringach.

Jeśli chodzi o boks zawodowy, to w ciągu ostatnich, powiedzmy 20 lat, kilku polskich bokserów zostało mistrzami świata według różnych organizacji. Również kilku polskich sportowców ma dziś szansę powalczyć o tytuły. Chcę podkreślić, że są to bokserzy, którzy zaczynali swoje kariery w czasach, gdy boks amatorski w Polsce był jeszcze na najwyższym poziomie, choć nie odnosili sukcesów w zdobywaniu tytułów międzynarodowych.

Janusz Pindera uważa, że Artur Szpilka do niedawna był uważany za jednego z najbardziej obiecujących polskich bokserów zawodowych, startujących w kategorii ciężkiej. Jednak po kilku rozczarowujących porażkach w starciach z amerykańskimi bokserami, dalsza kariera 30-letniego Artura Szpilki w boksie zawodowym stanęła pod znakiem zapytania.

Dziś mówimy o Arturze Szpilce bardziej jako o bokserze, który nie spełnił oczekiwań i po porażkach przez nokaut w lipcu tego roku z Amerykaninem Derekiem Chisorą, a wcześniej z Deontayem Wilderem i Adamem Kownackim, prawdopodobnie zakończy międzynarodową karierę. Szkoda, bo Szpilka w 2014 roku był mistrzem Polski w wadze ciężkiej, a dwa lata później sięgnął po tytuł mistrza świata. Sam zainteresowany twierdzi, że nie ma zamiaru zejść z ringu, ale po nieudanych próbach odniesienia sukcesu na arenie międzynarodowej, mało prawdopodobne jest, aby jego dalsza kariera była uwieńczona sukcesem. Andrzej Fonfara do tej pory nie do końca spełniał pokładane w nim nadzieje. Jako zawodowy bokser stoczył 31 walk, z których wygrał 27, w tym 16 przez nokaut. Wydaje mi się, że zaczął robić postępy w 2012 roku, po pokonaniu Glenna Johnsona. Dobrze, że przeszedł do wyższej kategorii wagowej, nie musi sztucznie zbijać wagi. Miejmy nadzieję, że prawdziwy sukces Andrzeja Fonfary jest dopiero przed nami.

Janusz Pindera podkreślił, że obecnie polski boks zawodowy powoli odbudowuje się po długim okresie stagnacji. Zdaniem eksperta, na wielkie międzynarodowe sukcesy niestety nie ma co liczyć, choć jest grupa utalentowanych polskich bokserów, którzy już sprawdzili się na amerykańskich ringach.

Po pierwsze, nie mamy w tej chwili polskiego mistrza świata. To prawda, Polska ma dwie utytułowane zawodniczki w boksie kobiecym. Ale powiedzmy sobie szczerze, że boks kobiecy jest sportem, który wzbudza mniejsze zainteresowanie i emocje wśród kibiców, mediów i sponsorów niż zawody męskie i dlatego nie powinniśmy mówić tutaj o dużych pieniądzach. To prawda, że boks kobiet został oficjalnie włączony do Letnich Igrzysk Olimpijskich w 2012 roku. Dziś kobiety bokserzy zdobywają sławę na całym świecie.

Jeśli chodzi o polskich bokserów zawodowych, to największe szanse na tytuł miał ostatnio Maciej Sulecki. W walce, która odbyła się 29 czerwca tego roku, jego przeciwnikiem był Demetrius Andrade. Niestety, Sulecki przegrał tę walkę jednogłośną decyzją sędziów. Wciąż jednak ma szansę na walkę o tytuł. No i oczywiście muszę wspomnieć o Adamie Kovnackim, który startuje w kategorii ciężkiej. W wieku 7 lat wyjechał z rodzicami do USA i posiada obywatelstwo amerykańskie, ale występuje pod polską flagą. 3 sierpnia w Barclays Center w Nowym Jorku Kovnacki pokonał przez jednogłośną decyzję Amerykanina Chrisa Oreola. Polak pozostaje niepokonany i ma szansę na walkę o tytuł mistrza świata.

Leave a Comment

odzyskasz energię,poprawisz swoje samopoczucie, rozładujesz napięcie, frustrację i stres,poprawisz kondycję, zdrowie i skorygujesz sylwetkę.